HELLO! I AM

Faroth


Moja przygoda za barem zaczęła się w jednej z gdyńskich winiarni, gdzie chadzałem z kolegami na wagary, a po ukończeniu pełnoletności podjąłem pracę. Miałem chwilę przerwy na studiach, po czym pewien bardzo zdolny grafik namówił mnie na pracę w sopockim klubie, gdzie za dnia byłem kelnerem, a nocą szklankowym i pomocnikiem. Chwilę później awansowałem na bar i jako totalny żółtodziób zacząłem przyuczać się zawodu.

W Stacji zawitałem rozglądając się za nowymi doświadczeniami po blisko czterech latach opiekowania się barem na Abrahama 39 w Gdyni.

O mnie? Do niedawna moim oczkiem w głowie był pies Bimber, który ostatecznie - pro publico bono - został z moimi rodzicami. Obecnie stawiam pierwsze kroki we wspinaczce i poczytuję fantastykę. Motto z którym jestem kojarzony to "ważne, żeby było miło". Zapożyczone jako żart od koleżanki z liceum, wkrótce - z przymrużeniem oka - stało się moim uniwersalnym motto gastronomicznej misji.

 

Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia realizacji usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.